Sorting by

×

3 rzeczy, które dodają mi pewności siebie, gdy mówię w obcym języku

3 rzeczy, które dodają mi pewności siebie, gdy mówię w obcym języku

Masz zaraz rozpocząć spotkanie po angielsku, wygłosić prezentację albo zadzwonić do restauracji, żeby zrobić rezerwację na wakacjach. Lata nauki, doświadczenia, a jednak pojawia się stres. Czasami mija szybko, a czasami plącze nam język i powoduje, że po prostu czujesz się źle po fakcie.

Przez lata myślałam, że pewność siebie w mówieniu jest wynikiem praktyki. Potem na swojej ścieżce spotkałam osoby mówiące świetnie w różnych językach, a jednocześnie czuli się ze swoimi umiejętnościami bardziej od tych, którzy radzą sobie przeciętnie. Znamy wszyscy efekt Dunninga-Krugera, lecz sama sprawa w moim odczuciu jest bardziej złożona.

Obserwacje, również siebie samej, dały mi trzy aspekty, które w moim odczuciu najsileniej wpływają na nasze poczucie pewności, gdy komunikujemy się w języku obcym.

1. Zgoda na niedoskonałość 

Niby to oczywiste, a dla wielu osób trudne do wdrożenia. Łatwo też wykorzystać wytrych pt. „perfekcjonizm”, który po pierwsze w języku nie jest raczej osiągalny, a co ważniejsze, nie jest też potrzebny. Komunikacja w pracy czy życiu to nie egzamin ustny. Na szczęście.

Co więcej, popełniamy liczny błędy również w języku ojczystym. Native speakerzy na całym świecie każdego dnia popełniają błędy. Mimo to, nadal są w stanie się sprawnie i skutecznie komunikować oraz realizować cele.

Czy to znaczy, że można zignorować swoje błędy i zostać na A2/B1 do końca życia? Też nie, bo to już ignorancja. Chodzi o znalezienie klucza między zgodą na błędy, a uczeniem się na nich.

Myśleć nad gramatyką i zaawansowanym słownictwem powinniśmy w trakcie nauki i podczas lekcji. Poza tym zastanawianie się nad poprawnością w rozmowie może tylko zaburzyć jej przebieg.

2. Skupienie na celu, zamiast na języku

Największą sabotażystką podczas rozmowy jest nadmierna autorefleksja.

„Jak wypadam?”

„Czy to brzmiało głupio?”

„Czy oni słyszą mój akcent?”

„To nie ten czas i pomyliłam słowo!”

Prawda jest taka, że poza osobami, które żyją z tego, że słyszą błędy (trenerzy językowi), większość ludzi nie skupia się na błędach DOPÓKI Cię rozumie.

Jednocześnie, gdy mamy pewien cel, np. złożyć zamówienie, przekonać do pomysłu, wytłumaczyć klientowi, że nie ma racji czy zbudować relację z nowo poznaną osobą, to będziemy brzmieć płynniej. Skupienie na konkretnej rzeczy, zdejmuje też automatycznie presję, by brzmieć idealnie.

3. Regularny kontakt z językiem

Nie ma to nic wspólnego z poziomem. Na A1 też możesz być pewna_y siebie. Po prostu. Co działa? Na pewno charakter, osobowość, predyspozycje i nasza historia, jednak bądźmy szczerzy. Jeśli wiesz, że przepracowałaś uczciwie ostatnie miesiące, to siłą rzeczy język obcy staje się integralną częścią życia. Stresujesz się przed śniadaniem? Zjadaj angielski regularnie na deser i nie będziesz się nim stresować, ponieważ stanie się stałą częścią Twojego dnia.

Potrzebujesz regularnych rozmów. Podcastów. Audiobooków. Artykułów branżowych. Kont obcojęzycznych na SoMe.

Pewność siebie rośnie w mikrosytuacjach, które regularnie idą dobrze. Często przeceniamy intensywność, a nie doceniamy częstotliwości. Zaprzyjaźniając się z dyskomfortem, torujesz drogę ku swobodnej komunikacji.

Powodzenia!
Iza

Szukasz ciekawych tematów do rozmów po angielsku? Zajrzyj tutaj:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *