Carmen – łacińska pieśń, arabska winnica
Czego nie powie Ci lektor_ka na lekcji hiszpańskiego, a przyda się w Granadzie?
Carmen to piękne imię, które m.in. nosiła bohaterka Agaty Kuleszy w „Krwi z krwi” – kto nie widział, ten powinien!
Gdy zaczniemy szukać etymologii „carmen”, zostajemy odesłani do języka hebrajskiego oraz łaciny, jednak przyjeżdżając do Granady, spotkasz się z jeszcze trzecim źródłem -arabskim.
Po pierwsze, imię „Carmen” jest uznawane za hiszpańskie i wywodzi się bezpośrednio od łacińskiej „pieśni” lub „wiersza lirycznego”.
Są źródła, które podają też zbieżność tego imienia z hebrajskim „karmel”, które oznaczało winnicę. Granada jednak jest tym miejscem, gdzie dokonano fuzji arabskiego określenia winnicy „karm”, dodając końcówkę „en”, która już brzmiała naturalnie dla Hiszpanów i tym sposobem zaczęto tak określać ogrody, które w standardowym hiszpańskim (kastylijskim) nazywane są „jardín”.
Więc jeśli będziesz w te wakacje w Granadzie i wybierzesz się na spacer po Albayzin lub do Ogrodu Męczenników, który może nie zachęca nazwą, ale wnętrzem już bardzo, to nie będą to „jardines” a właśnie „carmenes”.
A teraz pytanie: czego NIE znajdziemy w Carmen de los Martires?
A) pawia
B) wieży na stawie, z którego Julia spokojnie mogłaby wyglądać za Romeo
C) byka
