Sorting by

×

Nie rozczarował mnie Twój angielski, tylko fakt, że mnie okłamałeś.

Nie rozczarował mnie Twój angielski, tylko fakt, że mnie okłamałeś.

Świetne pierwsze wrażenie w emailach, a przy spotkaniu rozczarowanie – spotkałaś_eś się z taką sytuacją?

Wiemy, że pierwsze wrażenie jest ważne. W procesie rekrutacji, gdy wchodzimy do projektu z nowym zespołem lub zaczynamy współpracę z klientem. W 2026 roku zazwyczaj komunikację zaczynamy od wiadomości pisanych. W takiej formie mamy czas na przemyślenie komunikatów, dobór słownictwa i zastanowienie się, czy uda nam się wywołać treścią pożądany efekt. Dziś wiąże się to też powszechnie z tym, że wiele osób wykorzystuje AI do generowania takich wiadomości. I teraz wyobraźmy sobie dwa scenariusze:

A) Janek jest inżynierem. Ma angielski na poziomie B1. Zna słownictwo techniczne, jednak nie zwraca uwagi na czasy gramatyczne, robi literówki, a interpunkcję uważa za stratę czasu. Wchodzi w nowy projekt z klientem, wymienia się kilkoma wiadomości, potem spotykają się w fabryce i Janek mówi na takim samym poziomie jak pisze. Czy to jest problem? Nie. Jeśli Janek sam z siebie będzie chciał się trafniej komunikować, by mieć większy wpływ na proces, swobodniej czuć w rozmowie czy zwiększyć swoje umiejętności, by mieć szansę na awanse w międzynarodowych strukturach firmy, to pójdzie na kurs i się nauczy. Do Janka nikt nie przyczepi się też dlatego, że od początku było wiadomo, czego można oczekiwać. Innymi słowy, nikt nie czuje się oszukany.

B) Janek ma młodszego brata, Adama, któremu bardzo zależy na otrzymaniu pracy w branży automotive i również ma angielski na poziomie B1. CV spersonalizowane do oferty w AI. Słownictwo napakowane buzzwords. Komunikacja z HR wypolerowana pod kątem gramatyki i przecinka przed „and”. Rekruterzy wiedzą, że to AI, ale przecież każdy go dziś używa. Doświadczenie i kwalifikacje wyglądają dobrze, więc Janek dostaje zaproszenie na rozmowę. Hiring manager jest Belgiem, więc spotkanie w całości odbywa się po angielsku. Adam zaczyna się jąkać. Myli słowa. Z buzzwords z wcześniejszej komunikacji pisanej został tylko „target”, a jedyny przymiotnik, którego używa to „good”. Jaki pojawia się problem? Zatrudniający siłą rzeczy poczują rozczarowanie Adamem. To ludzka emocja, gdy ktoś nie spełnia wcześniej złożonej obietnicy.

Adam na początku wywindował coś, czego nie był w stanie dowieźć. W rekrutacji, zwłaszcza zagranicznej, bardzo ważną umiejętnością jest wyeksponowanie mocnych stron, jednak zasada jest jedna. Chwal się rzeczami, w których jesteś naprawdę dobra_y.

Bardzo często jest też tak, że angielski w firmach na poziomie B1 wystarczy. Jednak jeśli Twoja komunikacja udaje wyższy poziom, a przy spotkaniu nie jesteś w stanie tego udowodnić, to osoby, które spotykasz będą miały poczucie niespełnionej obietnicy, a to nigdy nie jest dobry początek znajomości.

Spotykacie się z takimi sytuacjami?

Do mnie trafiło kilka testów sprawdzających poziom przed rozpoczęciem kursu zrobionych z AI… Quo vadis?

Który kurs angielskiego Cię interesuje?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *